wtorek, 1 lutego 2011

feriowe przyjemność

Oto co cieszy moje podniebienie - domowe cappuccino (żadne tam z proszku) + rolada biszkoptowa z jabłkami (przepis z programu: Ewa gotuje). Gdyby nie to, że w roladzie są miejsca bez jabłek mogłabym rzec, że wyszła idealnie... ale jak to zwykle mi nie wyszło idealnie... Suchy biszkopt maczam w filiżance i też jest pyszny :)

niedziela, 19 grudnia 2010

Chatka z piernika

Zrobiło się piernikowo. Podjęłam trudną próbę i w ten weekend zrobiłam chatkę z piernika. Piernik jest w niej głównym surowcem, a drugim... maaaasa lukru, bo panikowałam, że nic mi się nie sklei :D Stąd maaasa zacieków. Poza tym - krzywe ściany i dziura w dachu. Chyba na budowniczkę i dekarkę się nie nadaję. Ale co tam i tak jest piękna ta chatka - w końcu pierwsza. ;)





***

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

czwartek, 16 grudnia 2010

Doświadczanie masy strukturalnej

Kupiłam masę strukturalną i zrobiłam deseczkę. Zachwycona nie jestem - zwłaszcza napisem. Ale... w sumie chyba nie jest źle ;).
Deseczka - drewniana, pomalowane akrylem białym, potem fioletowawym.
Dziewczyna przy drzwiach - papier ryżowy.
No i masa strukturalna. Ta dam:


Deseczka w towarzystwie śpiszka :) 


Zbliżenie 1


Zbliżenie 2

****

A tu butelczyny... zrobione bo było szkoda wyrzucić. 


Miłego wieczoru wszystkim.

czwartek, 9 grudnia 2010

Herbaciarka

Zrobiłam i jeszcze nie lakierowałam - lenistwo. Ale przynajmniej się flesz od lakieru nie odbijał podczas zdjęć. Znowu pogoda mi się na zdjęcia nie udała :(. Złocenia wyszły jak zwykłe plamy... trzeba mi wierzyć na słowo, ze w rzeczywistości wygląda to wszystko lepiej...
Herbaciarkę pomalowałam akrylem na zewnątrz, a w środku bejcą. Akryl to własna mieszanka, a bejca to dąb jasny. Jabłuszko i gruszeczka z serwetki, paćkania vel szablonki złotą farbką. Efekt jak poniżej.

PS. Herbaciarka na sprzedaż.

 wieczko


 wnętrze 


 front 
(będzie jeszcze zapinanie, żeby herbata nie zwietrzała... i nie zwiała)


boczek

wtorek, 30 listopada 2010

Szkatułka nie z wyboru

To totalnie nie są moje klimaty. Totalnie - co chyba widać w kontraście z moimi wcześniejszymi pracami. Ale miałam zamówienie by wykonać szkatułkę: 
1. w kolorystyce czarno-czerwonej 
2. dla fascynatki Japonią
3. dla fanki Jareda Leto (ale niestety w jego współczesnym wydaniu... kto wie, ten rozumie). 

No i tak oto to wyszło. Od razu przepraszam za słabą jakość zdjęć, ale pogoda nie dopisuje by robić zdjęcia przy świetle dziennym :(. 






Boki i wieko są spękane i spod wierzchniego czarnego koloru przebija soczysta czerwień. W środku zrobiłam szablon. Dosłownie go zrobiłam - wydrukowany symbol powycinałam i potem odbiłam we wnętrzu szkatułki. Oszczędność przede wszystkim :). I w sumie mimo swojej niechęci do robienia rzeczy z piosenkarzami itp., to uznaję to zlecenie za udane. Głównie ze względu na zdjęcie, które jest poniekąd neutralne - jak minie fascynacja osobnikiem zawsze zostaje ładna (?) szkatułka. 

czwartek, 4 listopada 2010

Nowe serwetki

Mam nowe serwetki... jedne z wielu. Ostatnio wpadłam do Piotra i Pawła i ... była nowa dostawa. Na zdjęciu te, które najbardziej mi się podobają:


Do tych serwetek wzięłam jeszcze z firmy Paw znane chyba dekupażystką maki na białym tle.. nota bene te z mojego banera :)... no i cały czas kompletuje zamówienie na www.drewnianadolina.pl - tam też nawybierałam takie smakołykowe serwetki, że oko zbieleje. Drewnianą Dolinę polecam osobom szukającym ładnych przedmiotów z drewna do ozdabiania. Przy okazji zawsze można dokupić parę drobiazgów, których jest tam trochę. Serwetki ostatnio uzupełniono, ale ku mojemu rozczarowaniu piękny papier z Kubusiem Puchatkiem wyszedł i na razie go nie ma na składzie. 
A wy gdzie zakupy robicie? 

wtorek, 2 listopada 2010

Zrobione dawno, pokazane teraz - Konewka

Z konewką był problem. Zakupiona w supermarkecie na wyprzedaży za jedyne 10 zł (za taką dużą, metalową konewkę uważam, że to baaardzo fajna cena) była problemem ale już nim nie jest. Miałam na nią pomysł, który zdecydowanie nie wyszedł - z braku zdolności i wyobraźni. Ostatecznie to co nie wyszło zeszlifowałam ile się dało, pomalowałam białym gruntem z firmy Flugger, potem trochę białej farby, motyw z serwetki i lakier. I tak oto mam swoją konewkę:

Moja konewka na parapecie
Chyba przyznacie, że prostota jednak wygrywa... nie dodałam tam już nic - żadnych spękań, napisów. NIC. I tak zostaje... bo jak mi się znudzi to papier ścierny, grunt i... ;)