wtorek, 30 listopada 2010

Szkatułka nie z wyboru

To totalnie nie są moje klimaty. Totalnie - co chyba widać w kontraście z moimi wcześniejszymi pracami. Ale miałam zamówienie by wykonać szkatułkę: 
1. w kolorystyce czarno-czerwonej 
2. dla fascynatki Japonią
3. dla fanki Jareda Leto (ale niestety w jego współczesnym wydaniu... kto wie, ten rozumie). 

No i tak oto to wyszło. Od razu przepraszam za słabą jakość zdjęć, ale pogoda nie dopisuje by robić zdjęcia przy świetle dziennym :(. 






Boki i wieko są spękane i spod wierzchniego czarnego koloru przebija soczysta czerwień. W środku zrobiłam szablon. Dosłownie go zrobiłam - wydrukowany symbol powycinałam i potem odbiłam we wnętrzu szkatułki. Oszczędność przede wszystkim :). I w sumie mimo swojej niechęci do robienia rzeczy z piosenkarzami itp., to uznaję to zlecenie za udane. Głównie ze względu na zdjęcie, które jest poniekąd neutralne - jak minie fascynacja osobnikiem zawsze zostaje ładna (?) szkatułka. 

5 komentarzy:

  1. ciekawy powiadasz... mam nadzieje, że to nie eufemizm ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. naprawdę fajna :) czasem ciężko jest zrobić coś co nam "nie leży" ale Ty sobie kapitalnie poradziłaś!

    OdpowiedzUsuń